Grzegorz Turnau - Koncert - Konin 2015

Piwnica pod baranami jest bliska sercu kultury polskiej. W tym miejscu bywali najlepsi polscy artyści. Wśród nich bez wątpienia jest Grzegorz Turnau. Niedawno, bo 15 maja 2015 roku, mieliśmy okazję gościć Grzegorza Turnaua z pełnym wyjątkowego klimatu koncertem w Koninie, a dokładniej w Oskardzie. Miałem okazję tam być i robić zdjęcia. Udało mi się uchwycić jak bardzo przeżywa swoje koncerty Grzegorz Turnau i jak bardzo robi to z sercem.

Grzegorz Turnau zagrał koncert w Koninie wraz ze swoim przyjacielem Jackiem Królikiem. Oprócz wspaniałych utworów, które potrafiły porwać w krainę poezji i marzeń, usłyszeliśmy też wspaniałe historie - choćby o przyjaźni Grzegorza Turnaua z Jackiem Królikiem, czy o początkach twórczości w Krakowie. Marek Grechuta był inspiracją tej twórczości, o czym było wspomniane podczas koncertu. Bardzo ważną postacią mającą także wpływ na tę twórczość był Jeremi Przybora oraz ówcześni bywalcy Piwnicy pod baranami.

Twórczość Pana Grzegorza sięga początku lat 80, a dokładniej - 1984 roku. Od tego czasu wsławił się jako kompozytor, wokalista, pianista i oczywiście poeta. Grzegorz Turnau ma własną wizję muzyczną na poezję śpiewaną, czasami w klimacie jazzowym, smooth jazzowym.

Wśród najbardziej znanych utworów są między innymi: Między Ciszą A Ciszą, Naprawdę Nie Dzieje Się Nic, Cichosza, czy Bracka. Grzegorz Turnau współpracował z takimi artystami jak: Anna Maria Jopek, Justyna Steczkowska, Magda Umer, Stanisław Soyka, czy Zbigniew Preisner.

Pan Grzegorz stworzył także albumy poświęcone artystom, których bardzo cenił i którzy w dużym stopniu zainspirowali jego twórczość. Album Cafe Sułtan ma odniesienie do Jeremiego Przybory oraz do Jerzego Wasowskiego, znanych nam z Kabaretu Starszych Panów. Z kolei album Historia Pewnej Podróży ma odniesienie do jakże ważnego dla Pana Grzegorza - Marka Grechuty.

Pamiętam poprzedni koncert Grzegorza Turnaua w Koninie. Ten ostatni bardziej przeżyłem - muzyka trafiła do mnie bardziej. Poezja śpiewana ma to do siebie, że potrafi przenieść w krainę łagodności i spokoju. Koncert, który miał tytuł Wieczór Sowich Piosenek faktycznie potrafił przenieść do takiej krainy. Pan Grzegorz tłumaczył skąd się wziął pomysł na taki tytuł - ponoć to wina literówki w prasie. Jednakże, jak przyznał taki tytuł można dobrze powiązać z tymi utworami. Swoją drogą znaczenie miało zapewne to, że wystąpiła tylko część składu. Zgranie dwojga przyjaciół było widoczne na scenie i to zapewniło niepowtarzalny klimat koncertu. Nic tylko zamknąć oczy i odpłynąć przy tej muzyce...